Jak już pewnie wiesz z poprzednich odcinków, jestem w trakcie odchudzania. W związku z tym ostatnie 1,5 roku poświęciłam na przyglądaniu się sobie i swojej relacji z jedzeniem. Bo nie oszukujmy się – to najczęściej jedzenie jest problemem. I w końcu doszłam do tego, kiedy najczęściej daje się ponieść niezdrowym przekąskom. A wówczas, szybko powstała moja lista drobnych przyjemności.

Bo widzisz, dość szybko zauważyłam, że są dwa takie momenty, kiedy myślę tylko o tym, co by tu dobrego (i of course niezdrowego) zjeść.

  1. Chęć poprawienia sobie humoru, bo dzieje się coś złego, jestem smutna lub zmęczona
  2. Chęć nagrodzenia się za jakiś sukces, choćby za przetrwanie ciężkiego dnia albo wykonanie jakiejś pracy.

W tych dwóch sytuacjach, moją pierwszą reakcją, wyuczoną przez lata, było kupienie sobie czegoś pysznego do jedzenia (najczęściej kalorycznego i słodkiego). To z kolei powodowało tylko chwilową poprawę nastroju, za to długotrwałe problemy ze zdrowiem. Tak dłużej być nie mogło! Dlatego zaczęłam szukać rozwiązania. I znalazłam…

Lista drobnych przyjemności

To ona sprawiła, że zamiast ślepo rzucać się na stare rozwiązania, zaczęłam się lepiej poznawać, sprawdzać, co sprawi mi przyjemność i w efekcie wybierać lepiej. Nawet w chwilach zmęczenia czy załamania.

Dlatego, w dzisiejszym odcinku, zachęcam Cię gorąco do stworzenia własnej listy. Nawet jeśli zupełnie nie masz problemu z wagą i jedzeniem! Wiesz dlaczego? Bo sam fakt odkrywania, co dla Ciebie taką przyjemnością jest, to wspaniały proces samopoznania! I okazja do wypróbowania wielu nowych doświadczeń. W imię wyższego dobra, oczywiście!

Jestem przeszczęśliwa kiedy komentujesz, udostępniasz, polecasz znajomym lub wspominasz o mnie przy kieliszku wina. Więc wybierz (przynajmniej) jedno z powyższych i just do it! Będzie to dla mnie najlepszą motywacją do dalszej pracy. A jeżeli chcesz pogadać albo nawiązać jakąkolwiek twórczą współpracę – skocz do zakładki KONTAKT i napisz / znajdź mnie na Facebooku.